Etap Spychowo - Zgon

ETAP 4 – Spychowo – Zgon

 

            Ten etap to jeden z krótszych odcinków spływu, - niecałe 10 kilometrów! Można odpocząć - o ile nie trafi się silny północny wiatr! Czemu ja ciągle wspominam o problemach z wiatrem? Ano, prowadziłem przed laty spływ dla niemieckiej młodzieży.

            Ze Spychowa wyruszyliśmy po całonocnej burzy i przy zaciągniętym chmurami niebie, z którego, co chwila spadały, niesione wiatrem, smugi dokuczliwej mżawki. Rzeczka, która na tym odcinku nosi lokalną nazwę Spychowskiej Strugi płynie pośród rozległych łąk i niewielkich zagajników. Z brzegami zarośniętymi wysokimi trzcinami i oczeretem stwarza wrażenie zielonego korytarza, w którym szare dziś pasmo wody przewija się w nieustannych zakrętach. Pomimo przechodzącego falami deszczu płynie się dosyć łatwo, ale niepokoją mnie coraz silniejsze podmuchy wiatru, który przygina do ziemi nadbrzeżne drzewa i krzaki. Często, gdy na zakręcie wychodzimy zza zasłony trzcin, północny wiatr wręcz zatrzymuje kajaki i trzeba solidnie wiosłować, aby posuwać się do przodu. Gdy zbliżamy się do ujścia Strugi do jeziora Zdróżno pojawiają się fale. Początkowo niewielkie, takie, że tylko bryzgi wody niesionej wiatrem wpadają do kajaków, z czasem robią się większe i większe. Ciężkie, nawilgłe kajaki z deszczówką przelewającą się pod drabinkami, coraz częściej są zalewane. Trochę przyśpieszam, aby zobaczyć jak wygląda jezioro i gdy mijam ostatni zakręt wiatr uderza z taka siłą, że wręcz obraca kajak. Cała powierzchnia Zdróżna jest szaro – biała. Szara od padającego prawie poziomo deszczu i biała od gonionej wiatrem piany. Kajak gwałtownie kołysze się na krótkiej, zbałwanionej fali. Jeśli tak wygląda to stosunkowo małe jeziorko to, co będzie się działo na Mokrym?? Nie mamy szans! Decyzja może być tylko jedna – zawracamy! I zawróciliśmy, przenocowaliśmy, a następnego dnia, z pominięciem stanicy w Zgonie, poszliśmy pieszo do Krutyni!

            Karolku - powyższy fragment dodałem wyłącznie dla ubarwienia tekstu. Takowe problemy zdarzają się raz na kilkadziesiąt spływów i jestem pewien, że Was ominą takie atrakcje.

            A więc ruszajcie na trasę, ale najpierw poważne ostrzeżenie! Jeśli lato jest suche, rozciągające się przed Wami Jezioro Spychowskie może się stać nieprzyjemną pułapką. Zbiornik ten, zasilany co roku tonami szlamu i roślin niesionych prądem Strugi staje się coraz płytszy. Przez wiele lat, można było przepłynąć w miarę głębokim przejściem, przy lewym brzegu, ale w ubiegłym roku właśnie tam ugrzęzłem w kanoe. Ciężka łódź wręcz przykleiła się dnem do szlamu. Nie pomagało wiosłowanie, a właściwie mieszanie rozbełtanego błota. Dopiero rytmiczne rozkołysanie łódki i rozpaczliwe pchnięcia wiosłami pozwoliło powoli, powoli cofnąć się na głębszą wodę. Tym razem drogi musieliśmy szukać prawie na środku jeziora.

            Gdy już, z lewej lub prawej strony, pokonacie błotko, pozostaje sama przyjemność. Reszta dzisiejszej trasy, to cztery kilometry wijącą się jak wąż Spychowską Strugą, fragment pięknego jeziora Zdróżno i długie, rynnowe Jezioro Uplik z brzegami porośniętymi sosnowym starodrzewem. Gdy przepłyniecie pod betonowym mostem na trasie z Rucianego do Mrągowa to pozostanie tylko kilometr do stanicy w Zgonie.

            Sądzę, że dopłyniecie na miejscu na tyle wcześnie, iż po zakwaterowaniu znajdziecie czas, aby wybierać się na spacer do Rezerwatu Królewskiej Sosny. Warto przejść te parę kilometrów zielonym szlakiem, aby dotrzeć do kilku śródleśnych jeziorek, a właściwie bagienek. W sierpniu jest tu pięknie. Na jaskrawo zielonych poduchach mchów pojawiają się czerwonawe listki borówek, białe puszki wełnianki ustępują miejsca rudozielonym gałązkom bagna, nadbrzeżne brzozy zaczynają się złocić, kwitną ostatnie kalie i ta niesamowita paleta zapachów. Pachnie wspomniane bagno, pachnie rozgrzana słońcem żywica, specyficzna woń schnącego błota nakłada się na zapach niedawno ściętej brzozy. Tu można dokładnie zaobserwować niebywałą skuteczność miejscowych bobrów, znaleźć kąpielisko dzików i tropić ślady, przychodzących do wodopoju saren. Tu można także zobaczyć pływające wyspy!

            Podobnych, ukrytych w lasach bagienek zwanych sucharami jest wiele. Można do nich dotrzeć prawie na każdym etapie. Te jednak, obok Zgonu są chyba najciekawsze i łatwo dostępne.

            A po powrocie do stanicy postaraj się zaobserwować zachód słońca, popatrz na księżyc, sprawdź nocną rosę lub, w ostateczności, posłuchaj miejscowej prognozy pogody. Nie martw się chłodem czy deszczem, - to nieważne. Ważny jest kierunek i siła przewidywanego wiatru. Jeśli będzie dmuchał z północy to musicie dobrze się wyspać i wyruszyć możliwie wcześnie.

 

>>> dalej - Etap Zgon - Krutyń

Krutynia etap Spychowo - Zgon