Etap Babięta - Spychowo

ETAP 3 – Babięta – Spychowo

 

        Etap nie jest długi, niecałe trzynaście kilometrów, ale będą dwie przenoski i dłuuuugo ciągnące się jeziora Zyzdroje. Pierwsza przenoska nie jest trudna, bowiem wystarczy przenieść kajaki przez szosę obok dawnego młyna wodnego. Jedna propozycja i jedna uwaga!. Najlepiej przenosić kajaki we czwórkę, chwytając za burty i konieczne w butach. Zejście za szosą jest strome, pełne kamieni i łatwo skaleczyć bosą nogę. A uwaga dotyczy tego, że szosa jest ruchliwa, a z powodu zakrętu kierowcy maja ograniczoną widoczność. Najlepiej wystawić czujkę (np. Kubę), aby sygnalizował wolną drogę.

            Gdy przerzucicie kajaki to po 2 km. rzeki i wąskiej, kiszkowatej zatoki jeziornej wydostaniecie się na jezioro Zyzdrój Wielki. Teraz wszystko zależy od wiatru. Zdarzały się takie szczęśliwe spływy, że wystarczyło na dwóch wiosłach osadzić foliowy worek i kajaki mknęły pędzone północnym wiatrem. Bywały też przypadki, gdy trzeba było kilka godzin „sztormować” w łodziach zalewanych idącymi z południa falami. Najlepiej wtedy płynąć przy zawietrznym brzegu, aby móc odpocząć w zatoczkach. A Zyzdroje są piękne, niezależnie od kierunku wiatru. Zalesione brzegi, liczne ośrodki wczasowe, kilka malowniczych wysepek. Na jednej z nich zwanej „Wyspą Miłości” zróbcie sobie postój. Można się wykąpać, a także podziwiać, z pewnej wysokości, wspaniałą, mazurską kompozycję: wody, nieba i lasów.

            Od wyspy czeka Was jeszcze trzy kilometry przez Zyzdrój Mały, na którym trzeba poszukać drogi pośród pasm trzcin i sitowia, wdzierających się w toń jeziora. Jeszcze przed południowym krańcem jeziora, zaraz za dużym ośrodkiem wczasowym, skręćcie w lewą zatokę. W jej końcu czeka śluza „Lalka” i druga dzisiejsza przenoska. Nieco trudniejsza, bowiem trzeba przerzucić kajaki przez wysoką groblę, niosąc je ścieżką pełną zdradliwych, sosnowych korzeni. Z to potem to już tylko przyjemność płynięcia dość szeroką, meandrującą wśród oczeretów Spychowską Strugą, aby po dwóch kilometrach wylądować przy pomoście stanicy. Niewątpliwą, miejscową atrakcją jest znajdujący się w stanicy park linowy. Sam nie skorzystałem z okazji cyrkowego spaceru, ale w następnym roku, – kto wie, może spróbuję???

            Tobie, Karolku proponuję spacer po Spychowie. Piękny, neogotycki kościół, kilka zabytkowych budynków i eksponowana postać Juranda. Ciekawostką jest to, że miejscowość aż do 1960 roku nazywała się Pupy i taką ją zapamiętałem ze starych map i przewodników, gdy do Pup płynęło się Pupską Strugą. A sienkiewiczowski Jurand oczywiście nie miał nic wspólnego z dzisiejszym Spychowem.

 

>>> dalej - Etap Spychowo - Zgon

Krutynia etap Babięta - Spychowo