Etap Sorkwity - Bieńki

ETAP 1 – Sorkwity – Bieńki

 

            Wypływając z Sorkwit proponuję abyś pierwszych parę kilometrów poświęcił na „rozpoznanie” kajaka: wyregulowanie steru i siedzisk, rozłożenie bagażu, wioślarskim zgraniu załogi i dopiero wtedy, gdy wszystko te elementy dopasujesz, zaczął rozglądać się na boki i podziwiać otoczenie. Prawdopodobnie będzie to przy końcu jeziora Lampackiego, gdy wraz z grupą będziecie skręcali w wąski, zarośnięty trzcinami przesmyk. Ale może zgracie się dopiero na jeziorze Lampasz i wypływie rzeczki Sobiepanki?

            Sobiepanka, zwana też Łapinóżką, to wąska, kilkumetrowej szerokości struga, która każdorazowo szykuje spływowiczom specyficzne niespodzianki. Szczególnie na wiosnę potrafi udawać górski, spieniony potok, pędzący pośród kamieni i drzewnych wykrotów. Trzeba wtedy hamować kajak, umiejętnie lawirować pomiędzy głazami kryjącymi się tuż pod lustrem wody i uważać, aby nie utkwić na żwirowej łasze lub w czarnych konarach zatopionego drzewa. Gdy przed kilkunastu laty pływało się na sklejkowych kajakach łatwo było o dziurę, a i wywrotka, mniej doświadczonym, też się zdarzała. Obecnie, przy łódkach z tworzyw sztucznych, uszkodzić dno jest znacznie trudniej, ale wywrotka może się przydarzyć. Niekiedy żałuję, że obecna Sobiepanka wyraźnie uspokoiła się. Latem potrafi być na tyle leniwa i płytka, że w ubiegłym roku musieliśmy holować kajaki przez blisko połowę jej długości. Tu właśnie przydadzą się wspomniane wcześniej buty do brodzenia w wodzie oraz kawałek cumy. Właśnie o cumie zapomniałem napisać. Zabierzcie ze sobą 2-3 metry linki, takiej 5-cio milimetrowej.

            Po pokonaniu Sobiepanki możecie sobie powiedzieć, że połowa dzisiejszego etapu jest już za wami. Nie chciałem na początku podkreślać, że ten etap jest dość długi. Z mapy wynika, iż to zaledwie 16 km., ale jak na pierwszy dzień to sporo! Przed wami jeszcze dwie rzeczki i dwa małe jeziora, oraz jedno duże w połowie, którego znajduj się stanica. Jeśli nie jest zbyt późno to warto zwolnić, aby dokładnie przyjrzeć się urokliwej rzeczce Grabówce lub w płytkich, jeziorowych zatokach podziwiać łany białych grążeli i buszujące w nich stada kaczek i łabędzie rodziny.

            Etap kończymy na prawym brzegu jeziora Białego. W porównaniu do dotychczasowych jezior jest ono największe. Szerokie, z kilkoma wyspami i wieloma płyciznami znaczonych kępami sitowia i pasmami trzcin. Przed paroma laty, na tych dużych wyspach, przez cały sezon, pasły się stada krów i owiec, dowożonych wiosną łodziami. Stąd też ich nazwy: Owca i Krowa. Stanicę, której czerwony dach, dawniej było widać z jeziora, teraz trudno zobaczyć, ponieważ skrywa się za coraz wyższymi drzewami. Ta stanica jest, chyba najbardziej „odległa” od cywilizacji. W promieniu kilku kilometrów nie ma żadnych większych miejscowości. Otaczające ją na południu pola, a na północy las zapewniają ciszę zakłócaną jedynie klangorem żurawi lub łopotem skrzydeł podrywających się z wody łabędzi.

 

>>> dalej - Etap Bieńki - Babięta

Krutynia etap Sorkwity - Bieńki